Piątek, 07. Maj 2010 06:34
Owoce morza (wł.: frutti di mare) – rozmaite zwierzęta morskie, jak skorupiaki i mięczaki w tym małże, głowonogi i szkarłupnie, w wielu krajach uważane za rarytasy kulinarne.
Tradycyjnie spożywane są powszechnie w krajach śródziemnomorskich oraz na antypodach. Prawdopodobnie odgrywały one ważną rolę w odżywianiu człowieka już od początków jego historii. Wśród pozostałości po zamierzchłych społecznościach epoki kamiennej archeologowie w wielu miejscach na całym świecie natrafiają na szczątki skorupiaków, co świadczy, że jadano je jeszcze przed początkami rolnictwa.
Owoce morza mają wysoką wartość odżywczą i są doskonałym pożywieniem, pod warunkiem jednak, że pochodzą z czystych wód, w przeciwnym razie mogą być przyczyną poważnych zatruć. Morskie mięczaki i skorupiaki są dobrym źródłem wysokowartościowego białka, zawierają też sporo witamin z grupy B, zwłaszcza niacyny i kobalaminy (wit. PP i B12). Witamina B12 może być magazynowana w organizmie „na zapas” i wykorzystywana później. Odgrywa ona m.in. ważną rolę w procesie tworzenia krwi. Owoce morza są najlepszym w diecie człowieka źródłem jodu i dobrym źródłem selenu oraz fluoru. Ponadto zawierają umiarkowane ilości żelaza, cynku i magnezu. Ilość zawartego w nich żelaza stanowi około 30-50% ilości żelaza znajdującego się w mięsie czerwonym. Skorupiaki i mięczaki są też dobrym źródłem wapnia, a ostrygi – najbogatszym w diecie naturalnym źródłem cynku.
Tak popularne w rejonie Morza Śródziemnego w Polsce są traktowane nieco egzotycznie. O tym, że można je jednak przyrządzić w domowej kuchni przekonały się uczennicez klasy IIIb TŻ. Przygotowały na lekcji koktajl z krewetek, hiszpańską paellę, pieczone kalmary w cieście, krewetki w sosie czosnkowym oraz spróbowały homara. Przekonały się, że owoce morza nie są takie straszne.Zapraszamy do galerii.